Ku.

Małe miasto, z tych małych, daleko od miast innych, z tych dużych. Gdzie kościół, deptak i rynek. W zasadzie brak rynku, deptak i kościół. W centrum miasta jest parking, z tych dużych parkingów rzecz jasna. Gdzie całe miasto parkuje, przy braku sklepu, deptaku, kościele. W głębi parę uliczek, osiedla, banki i parki.

Tu, na tym parkingu, przy braku innych miejsc chyba, między samochodami, tańczy młodzież i pije. Z aut rzęzi muzyka. I nie wiem czy śmiać się, czy dziwić. W końcu jest wielka płyta, jest światło reflektora i głośno gra tam muzyka. A one tańczą, do ich stania, oni piją i w staniu też tańczą. Piątek wieczór – więc skąd to zdziwienie?

W mieście też gdzieś był cmentarz, na cmentarzu nie byłem. Bo jego jakby nie było. Dziś też tam się pije, tylko, że tańsze już trunki. I psy tam chodzą załatwiać zgoła inne potrzeby. Wszystko zarosło, zastało, żeby nie pisać inaczej. Nagrobków też już tam nie ma, choć w ziemi dalej coś gnije. I nikt już nie wie, czy kamień to resztka, czy zwykły kamień, po prostu, co leży.

Z tych macew nagrobnych co stały, zostały złupane kamienie. Komuś potrzebne były – budulec wszak wdzięczny i trwały. Potem, mówię gdzie stałem: kościół, deptak i rynek. Parking, samochód i taniec. Opowiada wtedy, że kiedyś, gdy budowano ten parking, wzięto kamienie z cmentarza i wmurowano tam w murek. Bo parking jest jakby wkopany. Otoczony kamieniem i ziemią. I ziemia się nie osypuje, bo ją trzymają kamienie.

Reklamy

Tango (dramat)

Patrzysz na siebie, patrzysz w lustro. Patrzysz na siebie w lustrze. Wydaje się, że się nic nie zmienia i czas cię nie dotyczy. Choć naturalnie widzę brodę, skóra już nie ma młodzieńczego blasku i świeżości, a pod oczami widać zmęczenie lat. Rysy twarzy pozornie te same, te same opadnięte powieki pod którymi oczy te same, choć jakby smutniejsze. Ślady tuszu  na ciele, z którymi się nie urodziłeś. Z początku wydajesz się sobie obcy, z dnia na dzień jednak się przyzwyczajam.

Wydaje się, że dziesięć lat temu były lata dziewięćdziesiąte, w zeszłym roku zrobiłeś maturę, dalej jesteś młody i dobrze zapowiadający się, a świat stoi przed tobą otworem, bynajmniej nie tylnej części ciała. I mimo upływu lat wydaje się, że już coś zdobyłeś, dokądś dotarłeś, jesteś kimś, kim zawsze chciałeś być, jak zawsze chciałeś żyć. Ale nie jestem.

Nie wierzysz w siebie. W każdym razie nie tak do końca. Bo wstajesz jednak codziennie rano i podejmujesz działania mające na celu działanie i funkcjonowanie w społeczeństwie jako biedny pracujący. Staram się za to mieć chociażby życie wewnętrzne i pozór spełnienia artystycznego. Jakieś życie.

Stwarzasz pozory. Thx, fine, and you? I’m not. Opowiadasz głupie anegdoty, żarty i starasz się brylować w towarzystwie szerokim gestem, bojąc się, że tak naprawdę nie masz nic do powiedzenia i na światło dziennie wyjdzie twoja ignorancja i od dawna skrywany fakt, że nie jesteś tak mądry jakbyś sam siebie uważał.

A chłopiec, którym byłeś, nie chciałby poznać mężczyzny którym się stałem. Jednym z tych przed którymi ostrzegają nas mamy. Zachowujesz się jak ostatnie zwierzę, które nie umie powstrzymać własnych popędów, a w nocy tak naprawdę marzysz o tym, żeby być kochanym. Tłumaczysz się przed sobą, że wszyscy chcieli by zrobić, to co ty, tylko nikt nie ma odwagi. Nie o taką odwagę jednak walczyłem.

Wspominając, kiedyś wyobrażałeś sobie jakim będziesz mężczyzną. Jakie wartości będziesz sobą reprezentował, jak się zachowywał i co będzie dla ciebie ważne w życiu. Temat pracy zaliczeniowej: Na przykładzie dramatu „Tango” Sławomira Mrożka odpowiedz, czy jesteś za tradycyjnym modelem małżeństwa, czy za takim o daleko posuniętej tolerancji.

Wstydzisz się.
Ja.

SHAPS

Lektura jest lekturą, film filmem, muzyka muzyką, obraz obrazem, a słowo wcale nie staje się ciałem, które miałoby przyjść do mnie w chwilach gdy nie jestem w stanie nawet czytać, oglądać i słuchać.

Więcej. To jest kwestia braków uniesień i zachwytów. Rozróżnienie pomiędzy odczuwaniem przyjemności teraz, a umiejętnością wyciągnięcia z niej czegoś na czas dłuższy, niż tylko w chwili doświadczania. Tu: bez uzależnienia od wydzielanej endorfiny i filmów tylko dla dorosłych.

I nic mi nie urwało i nic mi nie wyrosło w związku z tym.

1930,50

„Najgorszy człowiek na świecie” – Małgorzata Halber
Znak, 2015

KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
ŻE NIE JEST ŁADNY.
ŻE ZA MAŁO WIE.
I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO RADZI SOBIE W ŻYCIU.
KAŻDY.
Dlaczego więc nikt się do tego nie przyznaje? Dlaczego nikt o tym nie mówi? O ile łatwiej by się nam rozmawiało na przyjęciach, gdyby można to było powiedzieć na głos.

Po debiucie

Oglądając moją książkę i chwaląc się przed rodziną i koleżankami śmieje się. Pół żartem, pół serio mówi, że będą pisać o niej książki, jako o matce. To zupełnie inaczej, niż gdy ja piszę o niej wiersz. Cały tom wierszy, które nigdy jeszcze nie trafiły do publikacji.

Kompromisy

Najpierw najlepiej ustalić jest status. Od serologicznego po majątkowy. Żeby nie było rozczarowań, żeby nie było zaskoczeń. Sprecyzować cele życiowe i cele urlopowe, na które cię nie stać, bo nie stać cię nawet na dentystę, nowe obuwie i zimową kurtkę. Dwa tygodnie będziesz więc siedział w domu. Nie powinno być przecież konieczności wyjazdów i spędzeń. Następnie określić rolę i pozycję w jakiej się znajdujesz. Stronę łóżka, bo lepiej mu się śpi po lewej stronie, na lewym boku. Wtedy łatwiej się wtulić będąc za plecami. A stopy mam zawsze zimne. Potem dopiero można ewentualnie zacząć rozmawiać o literaturze, muzyce i sztuce. No, chyba, że jest fanem Marka Rothko.

Dyletacja

Przeszedłem nad tym do porządku dziennego, nocnego. Nie przechodząc wcale, tylko leżąc. Leżenie też jest przechodzeniem. Dzieje się w czasie, w miejscu, w określonej przestrzeni. Potem następuje już tylko przyzwyczajenie. Ból pleców, ból szyi i inne bóle wynikające z czynności przechodzenia w leżeniu. Pozorne ruchy poziome. Ta pozycja męczy w horyzoncie nawet bardziej niż stan pionowy.