Czy nie zamierzasz już ze mną rozmawiać?

24 Styczeń, 2012

1.
Zahipnotyzowany wpatrywałem się w telewizor. Wyszła mówiąc do mnie. Usłyszałem tylko szczęknięcie drzwi i jej nieobecność. Jeszcze to wszystko do mnie nie dotarło. Jakby w nadziei przesłyszenia tego dźwięku wyjścia, chodziłem po domu szukając jej jakby całą wieczność kilku minut. Po chwili wróciła trzymając siatkę z ziemniakami i kompot do obiadu.

I ta bezradność w jej głosie gdy pytałem dlaczego mnie zostawiła, że myślałem.

Nawet nie pamiętam ile mogłem mieć lat. To nie wraca do mnie.

Wczoraj znowu wyszła.

2.
Mówimy z Sumonem o momentach gdy milczy się na odległość i nie wiadomo. Rozstanie przez zaniechanie, milczenie i niespotkanie nie napisanie i nie. Ktoś też nie chce.

3.
Czasem wstydzę się myśli, gdy nie odbiera telefonu, lub dłuższy czas nie oddzwania. O wypadku samochodowym, o zawale, zasłabnięciu, wylewie. O jej śmierci.

Saturn i melancholia

15 Styczeń, 2012

Po kilku przeczytanych stronach znów odkładam książkę na bok. Kilka akapitów i kilka odstępów od nich. Po czasie znów wracam do lektury, zdając sobie sprawę, że jedyna wartość w tym czym zakładam książkę, widokówką z Saturnem Goyi, którą dostałem od K., a na której parę słów – to do nich wracam.

Nawet w Madrycie można mieć depresję.

Zimowe kłamstwo. Śnieg.

14 Styczeń, 2012

To wszystko kwestia przetrwania. Przetrwania dnia, przetrwania nocy do rana i czasu przezimowania, o którym myślałem, że nie nadejdzie. Temperatura znośna, pogoda znośna i autobus przyjeżdża względnie o czasie. Ciemno.

Myślałem, że będę czekał już tylko na dłuższy dzień, zieloności i pierwsze oznaki wiosny. Tymczasem spadł śnieg i zima w końcu nadeszła. Dalej jest ciemno. Tylko ten śnieg beli się za oknem…

Znów okres przezimowania – jak w życiu.

Skrzynia

11 Styczeń, 2012

Wszystkie te nienapisane papierowe plany na domy z papieru kartony. W myślach układanie wszystkiego po wielokroć, po powtarzalność mówienia o tym, że. Lista punktów do osiągnięcia i punktów dostępowych. Bez postępu nic się nie zmienia. I sam do siebie się uśmiecham, o listę rzeczy które są wyłącznie: kamienny moździerz, expres do kawy, czajnik do herbaty z bolesławieckiej porcelany, kilka filiżanek, książek, przycisków do papieru i papierów do przejrzenia, tandetna figurka rogasia w stylu polska wieś śpiewa i tańczy. Jakiś na-początek nowego miejsca, którego nie ma.

Trzeba tylko.

Jeszcze.

7 Styczeń, 2012

Plany na nowy rok i plany na przyszłość bez pokrycia w chwili. Jest w tym wszystkim jakaś perwersja w zadawaniu sobie myślenia. Rozmycie w czasie i… z końcem tygodnia się rozkręcę, już nie będę pamiętał. Potem przejdę nad tym do porządku dziennego, stałego. Bez zmian, na razie bez.

Kręci się ziemia.

1 Styczeń, 2012

Po nocy, która niczego nie zmienia, bo znów się wraca do siebie dodając plus jeden do stanu skupienia na dniu. Nowy dzień, nowego roku, nowego starego mnie. Wracam na przedmieścia, chciałbym napisać do siebie. I ten nakaz, że trzeba wyjść, potem trzeba wrócić. Trzeba się śmiać i bawić w tę noc końca roku początku. Trzeba się zapomnieć. Rano przypomnieć o tym kim się jest, było i kim się nie będzie. Choć już dawno nie poznaję siebie gdy myślę o przeszłości.

Czasem też myślę, że nie wychodzę, by nie musieć wracać.

Z założenia

30 Grudzień, 2011

Jakbym miał nie swoje. Dłonie w rękawiczkach, które zawsze gubiłem. Jak te z dzieciństwa jednopalczaste, przewieszane przez rękawy kurtki. Mówiłem, że nie chcę, nie potrzebuję, nie lubię i nie. To skrępowanie, w tym skrępowaniu pociły mi się ręce i nie umiałem się odnaleźć, tak jak tych pojedynczych sztuk zgubionych w drodze. Już lepiej zgubić parę i nie żałować, nie szukać.

Jak w wierszu.

Temperatura nie schodzi i nie ma śniegu tego roku. Zakładam jednak na ręce nowe rękawiczki. Nie ważne niedopasowanie do rąk, do kurtki nie płaszcza i nie zimy. Zakładam rękawiczki i czuję się trochę. Jakby bardziej.


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.