Kolacja na Titanicu

I

To chyba było dzień przed, tak to pamiętam, ostatni dzień tuż przed drugą turą wyborów. Wtedy, kiedy poszliśmy do znajomych napić się wina i posiedzieć w miłym towarzystwie. Jedzenie, wino, muzyka i tańce. Marcin machał swoimi włosami w rytm muzyki. Lejdi Gagi, Britnejki i Madonny. Trudno było nie mówić i nie myśleć o tym, co będzie jutro. Jakie będzie jutro i jaki będzie następny dzień. W powietrzu jakby ostatni dzień. Letni dzień i ciepłe powietrze. Gęste i duszne. Ostatni, w którym jakby czuło się wolność. Jeszcze. I niepokój. Choć każdy przewidywał, ale każdy jeszcze miał nadzieję, że będzie inaczej. Kolacja, tuż przed. W pewnym momencie usłyszałem alarm samochodu. Jeszcze tańczyliśmy. Jeszcze było przed wyborami, ale już było jakby po. W środku miasta. A muzyka grała dalej i jeszcze tańczyliśmy.

II

Ze zdjęć, filmów i doniesień pamiętam Białystok. Co się zdarzyło w Białymstoku. Co się zdarzyło w Białymstoku? Wiele osób, z którymi rozmawiałem następnego dnia w pracy, nie słyszało o tym, co się zdarzyło w Białymstoku.

III

Dzień wcześniej policja wyrywała ręce i nogi protestującym, darły się głosy i flagi. W środku stał policyjny samochód otoczony tłumem. Ziemia się kręciła wokół własnej osi, a Kopernik trzymał jeszcze flagę. Na zdjęciach widziałem, jak ręce i kolana policjantów przyciskały ludzi do ziemi.

Na następny dzień ogłoszono protesty pod pałacem. Przejeżdżałem obok autobusem i bałem się wysiąść. Miałem zaplanowane wieczorne wyjście. Mogłem wysiąść. Spytałem Marcina, czy to źle o mnie świadczy, że bałem się tam być? Tak jak inni nie bali się być. Urodziny, stoły uginały się od jedzenia i alkoholu. Kolacja, a pod pałacem działa się historia. Chciałbym tak o tym myśleć, że ten dzień przed i ten dzień po, to była historia, ale taka nie do zapomnienia, nie do pominięcia.

Tymczasem kosze oliwek i cytryn. I karuzela się dalej kręciła i był śmiech, szampan i wino. Miałem tam iść z pomalowanymi paznokciami i podniesioną głową. Tymczasem bałem się wysiąść w z autobusu i protestować pod pałacem, bałem się siebie o siebie i tych niepomalowanych paznokci. Szyję chowałem jakby w kołnierz płaszcza. I ten strach to był mój wstyd.

Nie raz słyszałem głosy, że ktoś by się postawił, że by zareagował, mówił głośno i wyraźnie i miał podniesioną głowę. I ja chciałem wierzyć, że byłym taki, a taki bym nie był. Może nie w pierwszym rzędzie, może nie na barykadach, ale byłbym.

Tymczasem, bałem się wysiąść z autobusu. Teraz mogę tylko komentować, donosić o tym, co się zdarzyło ze zdjęć, filmów i doniesień. O tym, co się zdarzyło pod pomnikiem Kopernika, pod pałacem i o tym, że mnie tam nie było. I że był tam policyjny samochód, protestujący z flagami, i te wyrywane ręce i nogi, kolana policjantów, które przyciskały ludzi do ziemi. Mogę dodać lajka napisać i udostępnić. I powiedzieć o tym, że mnie tam nie było.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s