#FFFF00

Ściany w jedynym pokoju mieszkania, które na własną potrzebę nazywam moim, są żółte. Bardzo jasna żółć, która rozświetlona słonecznym dniem mogłaby wydawać się atrakcyjna, tak naprawdę ciemnieje w półmroku i przygnębia. Tyle nazw na określenie szarości i bieli, a żółć we wszystkich jej odmianach pozostaje dla mnie żółta. Wszystko to jednak ginie jeśli zasłonić żaluzje. Żółć dalej jest żółta, ale już nie razi. Wystarczy zmienić kilka parametrów, jak przy obróbce zdjęć.

Dalej jednak jest ściana, dalej jednak jest pokój mojego mieszkania, w którym ściany są żółte. Reszta to kwestia otworów. W mieszkaniu, które nie jest moje, choć tak je nazywam, nie mogę robić dziur. Barwa w swoim odcieniu jest nie do powtórzenia, nie można więc wiercić, zalepiać i zamalowywać. Tak, żeby nie było śladu po moim mieszkaniu. Żeby nie było wiadomo. Nawet nie beton, nie wielka płyta, tylko cegła dziurawka. Istnieją specjalne kołki, specjalne plastry, kotwy i haki. Ściana pęka, a farba odłazi, tynk, gładź i kwestia żółtej farby.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “#FFFF00

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s