Fale grawitacyjne w prawie powszechnego ciążenia

Nie ma mnie. Jak ostatnio sprawdzałem, nie ma mnie na siłowni, basenie. Nie znajduję się w przestrzeni miejskiej, z aparatem fotograficznym w ręku. Zdjęć brak. Nie ma ciała i mnie też nie ma. Zwłaszcza z chwilą w której przyrastam do łóżka. Zanikam seryjnie oglądanymi filmami, wyklikiwaniem stron, na które przecież nie wchodzę. Nikt mnie tam nie szuka i nie znajduję. Zasypiam zmęczony środkiem ciężkości i siły grawitacyjnej.

Jest więc falowanie ciała, które siłą przyrasta do łóżka. Batonik, który przyrasta do brzucha, brzuch przyrastający coraz bardziej do niedawno luźnej jeszcze koszulki. Leżenie i spanie, spanie i jedzenie. Funkcje podstawowe na piramidzie potrzeb ludzkich Maslowa. Nie ma znikania, jest przybieranie i nabieranie przestrzeni własną objętością, która pęczniejąc paradoksalnie kurczy się i ogranicza od zaniedbań i zaniechań.

Obok nikogo też nie ma. Coraz bardziej.

Brakuje słów. Istnieje tylko przestrzeń międzywyrazowa. Wiersz biały. Białe litery na białym tle.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Fale grawitacyjne w prawie powszechnego ciążenia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s