GPS

Z dnia na dzień. Już tylko z dnia na dzień. Nie oczekuje się już do czegoś, do kogoś. Co najwyżej do wieczora, do rana, do jutra, do piątku, do widzenia. I chciałoby się powiedzieć, to wszystko, to już? Odpowiedź pytaniem na pytanie.

Przestaje bawić kto, co powiedział, wiedział i widział. Jak tej dziewczynki w autobusie mówiącej przez telefon do koleżanki, że jest jej najlepszą przyjaciółką od serca i nie może mieć innej. Potem się czeka do skończenia szkoły, liceum. Studiów skończenia, lub niedokończenia.

Jakby powrót na uczelnie był próbą powrotu do sprawdzonego schematu, cofnięcia czasu do momentu, w którym wszystkie zasady były jasne i proste, nawet jeśli nie. A tak naprawdę jest tylko środkiem do jakiegoś odległego celu. Bez pewności.

Potem. Teraz się już tylko wraca, na pewno wraca niepokój. O tym gdzie mieszkać, gdy nie będzie mnie już stać, za co zjeść i jak sobie dawać radę. Nie stać, nie spać, działać. Żeby nie było widać zagubienia.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “GPS

  1. synafia

    Ach. Żeby nie było widać. Bo czuć to się czuje. Zawsze się czai gdzieś pod powierzchnią. I wychodzi przy nadarzającej się okazji.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s