„Te leżenia, latania i transe…”

Takie miało być Miasto, pełne popołudnia i światła. W którym spacery, tarasy widokowe i punkty obserwacyjne, leżaki i mrożona kawa z lodami. Uliczki, place i skwery. Kościoły i drzwi. Wystawy o nim. Jego Miasto. Ulica Chłodna, Poznańska, Tarczyńska, Plac Dąbrowskiego, Plac Zbawiciela, Lizbońska i Hoża.

Warszawa Białoszewska
Warszawa Białoszewska
[plakat wystawy w Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza]

Moja ulica. Powrotów wieczornych.

Gdy tu przyjeżdżałem takie miało być Miasto, pełne wejść i wyjść, w których dopełniałbym siebie i siebie braki. Pełne fotografii i osób. Pełne mieszkania uwłaszczanego na obraz i podobieństwo, na osobność i nie-własność.

„Chamowo” – Miron Białoszewski
[fragment]

A tu, w środku – to podobieństwo! Więc tak na to się leci? Pewnie, co innego pobyt jakieś gdzieś z perspektywą powrotu do gniazda, a co innego gniazdo zmienić. Więc im więcej stałego, tym lepiej fruwamy. […] To my te mieszkania rodzimy. To już nie estetyka, a fizjologia ciągłości.

Miast to dużo milczenia i zmęczenia. Rozedrgania gorącym powietrzem. Samotności.

Na Tarczyńską gdy przychodziłem do niego z powodów wszelakich, mając może nadzieję na ciągłość. Do niego ulicą, kamienicą, w oknie palił papierosy. Dawno, bardzo dawno temu. Teraz ja w miejscu, on za granicą. Dzisiaj, przynależymy do światów osobnych i sobie zbyt obcych. Wzajemnie nieprzystających. Przed wyjazdem odwiedził mnie i zostawił rower.

Niedługo mienie rok, od kiedy tutaj. Niedługo minie wiele lat.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “„Te leżenia, latania i transe…”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s