przyjścia wyjścia i dojścia

Osadzam się i oswajam z przestrzenią miasta, zamkniętą w prostokącie tego pokoju. Nie umiem jeszcze znaleźć tu siebie. Wiem, że kiedy przyjdą, będę gospodarzem. To mi pomaga. Cały ten rytuał parzenia kawy, pytania o cukier, mleko. Nalewania wody i wyciskania cytryny. Pokazuję miejsce, w którym stała szafa, ścianę, na której zostawiłem krew z rozpłatanego opuszka palca. I wszystkie rzeczy, każdą z.

Spędzam wieczory bez patrzenia na zegarek. Zamieniłem zawsze powroty na dojścia. Do siebie.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “przyjścia wyjścia i dojścia

  1. Ha! Krew została :)
    Do siebie, mówisz… Lecz tak właściwie, to gdzie to jest? ;-)
    Jakby nie było, rytuał pomaga, i to się liczy.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s