W miejscu w którym są.

Zawsze tam, w miejscu wrzenia, które stało się naszym małym prywatnym gejzerem. Wybuchamy słowem i sobą. Wielka erupcja i kolizja dwóch osobowości. Zawsze początek nowych idei i wzajemne nakręcanie spirali działań.
Potem już tylko do siebie samych w myślach o tych wspólnych popołudniach przy herbacie z imbirem i malinami – erozja przelana na papier.

Są też noce z dwoma twarzami boga poranków po wspólnie spędzonej nocy. Twarz dzika i twarz mrównika, które całością tak bardzo są dla mnie jego osobą. Noc jest pełna słów, zdań i zawsze ważnych wyrażeń, często zapisanych na wszelki wypadek myśli ulotnej.
Potem zostają już tylko wiersze i puste butelki po winie.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “W miejscu w którym są.

  1. ech, puste butelki po winie. to za łatwe trochę, za cwane, za gładkie, nie masz wrażenia?

    mrównik ma też inne twarze, ale fakt, łatwo pomylić je z pośladkami ;]

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s