Il sogno

Gdy nie wracam do, na jedną noc staję się mężczyzną w wynajętych pokojach, nie moich mieszkaniach. Nie ma recepcji, pokojówek i concierge’a… Tylko dobrzy znajomi, którzy odstępują kawałek swojej osobistej przestrzeni, bym na tę noc mógł poczuć się jak u siebie.
Oprócz poranków przy wspólnym śniadaniu, najbardziej chyba lubię te chwile, gdy po szaleństwach nocy i zapominaniu siebie, wchodzę do obcej łazienki. Z ręcznikiem na ramieniu i szczoteczką do zębów w ręku, przekraczam pewną przyjemną granicę intymności. Rozglądam się, w poszukiwaniu miejsca. Miejsce, w które odkładam zdejmowane kolejne warstwy ubrania, miejsce, na osobiste drobiazgi, których nie chciałbym zamoczyć i cała reszta łazienkowej topografii miejsc. Na zimnych płytkach podłogowych nagi, stoję. I choć drzwi zamknięte na klamkę, na zasuwkę, czuję się podglądany przez lustro. Lustro jedyny podglądacz i jedyny przedmiot, który pozwala się oswoić. Ciało odbite, jedynym znanym ciałem. Ja. I choć ja, to jednak inny, w innym otoczeniu, z wyglądający jakby inaczej. Kwestia oświetlenia? Lubię poszukiwania i oglądanie przyborów do mycia. Żele pod prysznic, szampony do włosów, mydła, płyny do kąpieli, gąbki i pumeksy, gemmy francuskich kremów, pianek do golenia, by mniej drapać policzki*. Odkrywanie zasad rządzących się tym miejscem. Szczególny rodzaj popłochu i ekscytacji, gdy nie można czegoś znaleźć, lub o coś trzeba zapytać gospodarza domu. Potem już tylko zaparowane lustro, po parnym prysznicu, gładkość i zapach czystej skóry.
W przedpokój wychodzę w bieliźnie z ubraniami złożonymi kostkę i lekkim zawstydzeniem, o którym wiem, że zaraz mnie. Łóżko, chłodna pościel, pierwsze powarkiwania samochodów za oknem i świt.
Lubię to budzenie się rano ze ścierpłym ramieniem, bo noc całą się spało tak, by cię nie zbudzić*.

Potem już tylko wspólne śniadanie, wspólna herbata, która rozgrzewa jak ta wspólnie spędzona noc i ciepło – to w środku. Wyjście już nie jest wspólne. Pojedyncze, samotne i całkiem realne, niechciane.

________

* Cytaty pochodzą z wiersza Jacka Dehnela „Il sogno”.

Reklamy

9 uwag do wpisu “Il sogno

  1. m.

    To za możliwość wkradnięcia się do czyjejś głowy kocham te konkursy. Za umożliwienie poznania czyichś myśli, wypowiedzianych lub nie-wypowiedzianych słów. Cieszę się, że ten blog bierze udział w konkursie „Literacki Blog Roku 2011″. Wciągnęłam się w magię obcego życia. Po raz pierwszy chyba. Dzięki wielkie.

    PS i ja też chciałabym polubić: ” to budzenie się rano ze ścierpłym ramieniem, bo noc całą się spało tak, by cię nie zbudzić”

    Lubię to

  2. „lubię te chwile, gdy po szaleństwach nocy i zapominaniu siebie, wchodzę do obcej łazienki. Z ręcznikiem na ramieniu i szczoteczką do zębów w ręku, przekraczam pewną przyjemną granicę intymności.”

    tia. to wiele wyjaśnia;p

    PS. jak patrzę na „bogactwo” metryczne dehnela, to się zastanawiam, czy on się nie uważa za inkarnację pewnego poety, którego nazwiska nie wymienię? ;]

    (co najwyżej chętnie wymienię na inne;-)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s