It was a time…

Zawsze się boję tych dni spotkań, dni życzeń. Nieświadomie przeznaczonych nie dla mnie. Albo właśnie tych celujących w punkt, niby żartem. Pół serio… jak półprawdy o.
Wszystko jest na swoim miejscu, według ustalonego przez lata wzorca. Zmienne są w wieku i świadomości przemijającego czasu. Kolejne i kolejne… Co widać po tych najmłodszych i słabości.
I modlę się, żeby nikt nie zażartował, nie zapytał, nie skomentował.
O spokój i cierpliwość. Wdech, wydech, wdech, wydech. Nic się nie stało.

Co dziwne znajduję w jej wzroku oparcie, którego dawno nie miałem. Współodczuwanie w nie-lubieniu.

Reklamy

Jedna myśl na temat “It was a time…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s