wolno.mi

Lubię te poranki po nocach. Zawsze są jakieś. Jednak te smakują wyborniej po urokach miasta. Wszystko zwalnia i choć ja ciągle w biegu, jednak bieg inny, szczęśliwszy, wolniejszy ja. Miasto jest inne, przyjmuje mnie i czyni podobnym. Błogostan wspólnych śniadań na mieście, rozmów i kawiarnianego gwaru… Jakby inny dialekt. Do kolejnej nocy jeszcze daleko, daleko do południa i nie muszę uciekać lekcjami, które daje mi ciemność. Nie muszę się pilnować… czasu.

Po nocach, które pełne ludzi, a jednak samotne zasypianie z telefonem zaciśniętym w ręce. Chwilę wcześniej ubrany nazbyt w serek, z fryzurą a la pewien znany i modny reżyser młodego pokolenia, który zabił swoją matkę… Pamięć tego śmiechu na sali, gdy ja ukradkiem ocieram się o śmieszność, ocieram się o łzy.

Teraz już tylko została pamięć. Pamięć drogi, pamięć piętra i klatki schodowej. Rzeczy, które ciągle w tym samym miejscu, obok innych rzeczy, już nie moich. Przy śniadaniu spytał mnie czy jeszcze czuję? I szczypię się pod stołem w udo, tak dla pewności. Czy jeszcze czuję? Teraz już została tylko pamięć i to ona sprawia, że mogę się uśmiechać. Dobrze jest. Dobrze jest mieć sentyment.

Codzienność jest nazbyt. Moja będzie ta przyszłość planowana z dokładnością do każdego maila, który wymieniam, licząc się jednak z rozczarowaniem, którego mogę doświadczyć z taką samą dokładnością do każdego maila.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s