W górę rzeki.

Już dawno miałem o tym, co było, co śniło… O tym dziwnym zestawieniu, do którego doszło w mojej głowie.

Najpierw były święta. Mróz i zbyt letnie buty w których stopy. Tuptanie na stacji w oczekiwaniu pociągu z powrotem, z wielkim pakunkiem choinki na ramieniu. W głowie jeszcze gwar targu. Migoczą w oczach światełka w wersji ekskluzywnej w cenie dziesięciu złotych. Powystawiane na straganach formy do ciast, piecyki elektryczne, łyżki drewniane, aluminiowe chochle i żeliwne patelnie. Pamiętam tylko nadejście skrzynki z rybami. Uderzenie o ziemie zmarzniętych bloków z których dybały na mnie głowy łososi, żywe karpie i inne pomniejsze… Czerwień rybiego mięsa i te oczy – patrzące ślepe. Zatopione w rozkruszanym lodzie.

A potem nic… nic nie pamiętałem, aż do niedawna. Telewizyjny dokument o Japoni. Między innymi, znów targ – Tsukiji. Bodaj największy na świecie targ rybny. Wielkie tuńczyki, sardynki, owoce morza. Wszystko co pływa w wodzie i nadaje się do jedzenia.

Wczoraj sen. O rybach płynących w górę rzeki. Niewytłumaczalny. Niezapamiętany ponad wrażenie…

Reklamy

Jedna myśl na temat “W górę rzeki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s