Słowa na C.

Na powrót w domu… do domu… w domu. A cała reszta to jak opowieści o szaleństwie z porannym rzucaniem, trzaskaniem, uderzaniem i obijaniem. Wraz ze słowami, które budzą i otrzeźwiają choćby nie wiadomo jak zaciskać oczy i udawać noc. Potem uśmiechy i… wszystko ok, nic się nie stało, nikt nic nie widział, nie słyszał i nie dopuszczał do myśli, że coś jest nie tak… nie tak… nie tak… echo. Zawsze się znajdzie wytłumaczenie, usprawiedliwienie… nie… echo.

Ale to rano, teraz noc i już nie trzeba udawać, jest. I nastrajanie dźwięków, by były choć trochę inne od tych po-rannych sprzętów domowego użytku: pękniętej oprawki w suszarce do włosów, poroz-rzucanych łyżek, widelców, noży i upadku czegoś, co trudno rozpoznać po dźwięku. Z zamkniętymi oczami.

Już fotel, okna, lampa nocna i książka, w której miło pomiędzy kartami zatknięta widokówka. Cefalia i jego włoskie wspomnienie dla mnie. Czuć ciepło.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s