Tomaszów

Mieli przyjechać. Budzę się rano. W kuchni słyszę krzątaninę, strzępki rozmów. Po porannej toalecie zakładam ładną koszulkę, wciągam jeansy. Jej zaskoczone spojrzenie. Przecież mówiłam o tym, że nie przyjadą, że jest chora. Przecież mówiłam tyle razy. Nie mnie. Przecież nie rozmawiamy, przecież słowa, które wysyłamy do siebie, nie docierają. Brak przepływu informacji. W pokoju płaczę. Zdaję sobie sprawę, że połączenie zostało utracone. Już nie ma dialogu. Spotykam się tylko z milczeniem.

Tylko nie mogę uciekać. To nie może być ucieczką. Kopciucha już nie ma. Jestem Ja. Który wyszedł na zewnątrz, wyszedł gdzie indziej. Jeszcze nieśmiało, jeszcze niepewnie… walczę o siebie w świecie poza. To wszystko jest grą. Istotne w niej są rozwiązania taktyczne. Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić, ale też kiedy powiedzieć zdanie oznajmujące. Ping-pong – piłka jest teraz po drugiej stronie. Twój ruch droga m.

Nie mogę uwolnić przestrzeni. Muszę uwolnić siebie.

Mam tyle słów, choć trzeba było wyjść. Zamknąć drzwi i powściągnąć języka. …urwała się rozmowa. Wciąż na dawne tematy. Teraz już nic nie pomoże, nawet słowa. O każde z nich byłoby za dużo. Lecz wciąż jest we mnie ta potrzeba. Mówienia o tym, czego nie było. Teraz jest czas Wielkiego Wozu, co przewiezie mnie na którąś ze stron. Cokolwiek by nie zaszło, będzie spokojem. Będzie inaczej.

Teraz, kiedy idę spać, uświadamiam sobie, że moje łóżko jest boleśnie wąskie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s