Tam gdzie mnie nie.

Potrzebuję zmiany, jakiegoś przekroczenia jakiegoś przełamania dnia… przełamania fal. Zmieniam więc te dni jak ubrania [day by day]… i naciągam twarz będąc nie sobą. Zacisnąć szczękę, zrobić groźne spojrzenie, napiąć mięśnie. Wystarczy moment przed lustrem by wyobrazić nie siebie. Tymczasem układam włosy myśląc o ramach zmian, zgalam zarost na twarzy – ona go nie lubi… lecz nie dla niej, czasem po prostu trzeba. I wychodzę w miasto.
Ona go nie lubi i niby to przypadkiem pyta czy może bym się ogolił? Lecz nie dla niej. Chyba przez to dostrzega we mnie mężczyznę, którym się stałem od dziecka. Chce więc mnie odmłodzić na przekór moim staraniom te kilka lat więcej na mojej twarzy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s