Pusto-stany i nie-pokoje.

Bezruch i rozruch. Na to całe dzianie się i nie-dzianie. Składam słowa i myśli starając się nie analizować. Myśleć nie-analizując, albo właśnie analizować nie-myśląc. Już sam nie wiem, co lepsze, co gorsze. Miasto jeszcze pulsuje resztką ciepła. Pulsuje środek mnie jak jego środek. Za-Miast. Albo tylko miast…

Nic, tylko zgraja prześladujących mnie szalonych kapeluszników.

Kiedy jeszcze pisałem słowa pomyślałem, że oprawie je w jedno o nazwie pusto-stany albo może nie-pokoje. Ale powiedziano mi, że takie właśnie są te słowa i nikt ich nie będzie chciał, nie będzie czuł. Pustki. Bo są nazbyt moje. Pomijając fakt niewielkiej liczebności.

A może staram się to wszystko zagłuszyć.

I teraz robię wszystko by tego nie napisać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s