Oswajanie

Właśnie teraz, właśnie przed chwilą zrodził się we mnie nagły nie-pokój. Błysk myśli, która się nie zatrzymała, a ja zaraz zacznę schodzić do czerni jak w starym filmie noir. Mgnienie i już nie ma… nie ma myśli. I nie wiem, czy bać się dalej, czy może zaklinać dzień i oswajać go rytuałami porannego parzenia kawy i wyciągania słów z gazet.

Powrót do pracy… do miasta. To jak zapowiedź, że coś się zmieni, po dniach wolnych od marzeń i oczekiwań, od obowiązków i zobowiązań. Powrót do miasta, które upaja, kusi i składa obietnice bez pokrycia. Ileż to razy zaczyna się coś na nowo, ileż to razy stawia się kreskę, punkt czy umowną granicę… Od której coś… do której coś. Te początki, liczone według różnych kalendarzy. Końca prawie nigdy się nie zaznacza, a czasem to właśnie on jest ważniejszy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s