Na granicy ciała…

Rzeźba ciała, jak rzeźba umysłu, gdzie każdy naprężony mięsień filozoficznie zaświadcza o istnieniu. Jest ciało… Są ciała. Wstydliwe ciała męskie skrywające swoje atrybuty pod ręcznikami zarzucanymi na biodra. Między nimi ja – paradujący i obwieszczający nagością: patrzcie, nie wstydzę się. Ale czy to jest kwestia wstydliwości? Może pewien rodzaj ekshibicjonizmu i próby akceptacji siebie takim, jakim się jest. Patrzcie! A jeszcze wcześniej ciała naprężone, ciała ćwiczące. Moje mięśnie przekraczające kolejne granice poznania siebie i własnych możliwości. Mój jest ten wysiłek… Wysiłek jest dobry. Tak jak dobre jest to zmęczenie materiału, z którego jestem.

„Ciało” – Maria Peszek
[fragment]

Moje ciało samo wstało się do goła rozebrało
Twemu ciału się przyjrzało i się mu zachciało
Ciało z ciałem się spotkało
Ciało ciału powiedziało „ciał-o ciał-o”
I się stało
[…]

I powroty do domu, gdzie znów nazywam noc rodzajem herbaty… I dookreślam siebie. Samego.

Reklamy

6 myśli na temat “Na granicy ciała…

  1. Nie bez powodu Grecy uważali, że ćwiczenia fizyczne kształtują nie tylko ciało, ale też umysł. Ciekawe jak postrzeganie tej Twojej fizyczności będzie Ci się zmieniać z czasem. Czy odkrycie siebie także jako ludzkiej fizyczności sprawi, że staniesz się lepszym człowiekiem? Dotarcie do granic możliwości jest wyzwaniem. Jeszcze większym wyzwaniem jest przesuwanie tych granic dalej i dalej w obranym przez siebie kierunku.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s